29 kwietnia 2021
W pustelni...
27 kwietnia 2021
Małe miasto - wielka historia
Znajduje się w pobliżu granicy polsko-słowackiej. Nie więcej niż dwadzieścia, może trzydzieści minut, dzieli Duklę od przejścia granicznego w Barwinku.
Małe miasteczko, w powiecie krośnieńskim, liczące sobie nieco ponad dwa tysiące mieszkańców, przechodziło różne koleje losu - począwszy od XIV w., kiedy w kronikach wzmiankowana jest wieś, nosząca tę właśnie nazwę.
Tak naprawdę osadnictwo na tym terenie sięga epoki brązu i żelaza. Kolejne wieki - to m.in. historia plemienia Lędzian.
Dukla - jak wiele innych wsi i miasteczek w Polsce - zaczęła się dynamiczniej rozwijać pod czujnym okiem króla Kazimierza Wielkiego, a niedługo po jego śmierci otrzymała akt lokacyjny na prawie magdeburskim.
Z historią Dukli wiążą się dzieje wielu rodów, których własnością była. To m.in. Jordanowie, Ossolińscy, Potoccy, Stadniccy i chyba najbardziej kojarzony z miastem do dziś - ród Mniszchów.
W mieście gościł m.in. król Jan Kazimierz, czy Tadeusz Kościuszko. Nie sposób też nie wspomnieć o słynnym świętym, który związał z tą ziemią swoje losy - a mowa tu oczywiście o św. Janie z Dukli.
Miasta nie oszczędziły czasy I i II wojny światowej. Ta ostatnia zakończyła się zniszczeniem "tkanki miejskiej" przez Niemców w niemal stu procentach.
To mniej niż krótki zarys dziejów tego niezwykłego miasteczka, które zauroczy każdego turystę - wystarczy, że wejdzie się na górkę prowadzącą do klasztoru Bernardynów... A stamtąd popatrzy niemal na wprost - na jeden z grzbietów Królowej Beskidu Niskiego - góry Cergowej, której charakterystyczne "oblicze" jest jednym z symboli tutejszego krajobrazu.
Suche informacje "przewodnikowe" to z całą pewnością nie wszystko, na co zasługuje Dukla. Tak naprawdę, spędzone tu i w okolicach chwile, mają moc nastrajania duszy na rytmy, których wielu z nas poszukuje na tzw. prowincji. Zwykła - niezwykłość.
Aby opisać Duklę - trzeba poświęcić temu zadaniu zdecydowanie więcej czasu i zaangażowania. Być może najlepiej rozpocząć dukielską opowieść, np. zaszywając się w parku okalającym pałac - dziś Muzeum Historyczne, a może po wizycie w niedalekiej samotni, której "rys" nakreślę jutro.
A dziś zachęcam wszystkich wielbicieli literatury drogi do lektury prawdopodobnie najciekawszej książki o naszej dzisiejszej Bohaterce - "Dukli" - Andrzeja Stasiuka.
Być może ostatnie strony będziecie czytać już podczas podróży - w wiadomym kierunku! :-)
![]() |
Dukla, widok na Sanktuarium św. Jana z Dukli - klasztor i kościół OO. Bernardynów |
![]() |
Dukla, Bernardyni |
![]() |
Dukla, widok na Cergową |
![]() |
Dukla, widok z okna pałacowego (Muzeum Historyczne) |
![]() |
Dukla, wnętrza pałacu |
![]() |
Dukla, kościół św. Marii Magdaleny |
![]() |
Dukla, Rynek |
14 kwietnia 2021
Skąpana w deszczu - niebanalna Bratysława
Dziś ostatnie kadry ze Słowacji - a więc czas na Bratysławę. Jakie wywołuje u mnie wspomnienia? Szczególne - chyba nigdy, żadne miasto (może poza Krakowem) nie podobało mi się tak - w deszczu.
Bratysława - w mojej pamięci - prezentuje się niczym słynna Bracka, w stolicy Małopolski :-) Są takie miasta, którym zupełnie nie "przeszkadza" aura, powszechnie uznana za nieatrakcyjną (a w trakcie zwiedzania to już w ogóle!).
Wszystko w tej kwestii zależy od "zwiedzacza" ;-) Mimo strug deszczu, szarości, chmur, dojmującego chłodu - Bratysława - zaprezentowała się jako miasto niebanalne. Oczywiście większość z nas ma skłonność do porównywania Bratysławy z Pragą - i ta pierwsza powszechnie uznawana jest za miasto zdecydowanie skromniejsze.
Tak, Bratysława nie jest "pocztówkowo" dopieszczona, jak stolica Czech, ale to nie oznacza, że w ogóle... powinna być do niej porównywana. Ma swój własny i niepowtarzalny... urok osobisty :-).
Piękne place, kamienice, pałace, a pośród nich tutejsze "gwiazdy", takie jak Brama Michalska czy słynny... kanalarz - oczywiście - warte są tego, by powędrować w ich stronę i oglądnąć je z różnej perspektywy, ale również te mniej reprezentacyjne, wąskie uliczki, których koniec "wyznacza" np. majacząca w oddali, zamglona sylwetka Zamku Bratysławskiego - cieszą do dziś pamięć :-)
Zapraszam na krótką wędrówkę po ciekawej i wartej odwiedzenia Bratysławie... Mieście, po którym poruszają się, według mnie, najładniejsze czerwone autobusy ;-)
widok na Basztę Michalską |
Bratysława, Baszta Michalska |
Zamek Bratysławski |
W oddali Zamek Bratysławski |
Zamek i uliczki |
Cumil/Gap - czyli najsłynniejszy bratysławski kanalarz |
13 kwietnia 2021
A w Svidniku... - monumentalnie
Svidnik, miasteczko usytuowane niedaleko od Bardejova, niespecjalnie może z nim konkurować pod względem "urody", niemniej, hołdując zasadzie turystycznej "pazerności", trudno było się oprzeć (skoro jest się już na Słowacji) i nie skorzystać z "okoliczności" całkiem dobrych dróg - i tak oto znalazłam się właśnie w tutejszym Świdniku.
Oczywiście, tak jak w każdym miejscu, które widzi się po raz pierwszy, również i tu było "coś" warte zapamiętania.
Z pewnością byłaby to większa gratka dla wielbicieli historii wojennych (pod względem stricte wojskowym), ale również i na mnie wrażenie zrobiła architektura tutejszego Muzeum Wojskowego i terenu Mauzoleum Armii Czerwonej, miejsca pochówku dziewięciu tysięcy żołnierzy, którzy zginęli podczas słynnej bitwy o Przełęcz Dukielską.
Z monumentalnością projektów spod znaku socrealizmu każdy z nas z pewnością miał okazję się już zetknąć, jednak teren mauzoleum i cmentarza w Svidniku i tak robi wrażenie niezapomniane.
***
Z daleka...
Przypomniałam sobie krótkie, ale ciekawe i smakowite (te smażone sery i haluszki ;-)) wycieczki po Słowacji, a skoro akurat tu przywiodły mnie wspomnienia, zapraszam jutro na krótką wycieczkę po mieście, które kojarzy mi się z czerwonymi autobusami.
11 kwietnia 2021
Bardejowska baśń...
Bardejów to jedna z europejskich "perełek" - jak często określa się małe, urokliwe miasteczka, które bez żadnych "przygotowań" mogłyby posłużyć jako gotowy plan filmowy dla najpiękniejszych baśni.
Bardejowskich smaków jest wiele, również tych kulinarno-restauracyjnych.
Wszystkich warto spróbować.
Żaden opis nie odda jednak tego, jak każdy z nas "odczuwa" dane miejsce, dlatego na tym blogu nie tworzę dokładnych opisów tras, zabytków czy miejsc szczególnie wartych odwiedzenia. Takich przewodników, blogów i artykułów jest multum i wystarczy jeden "klik", aby pozyskać niezbędne informacje.
Tutaj bardziej skupiam się na oddaniu klimatu miejsca, a według mnie każde ma potencjał do tego, by stać się "bohaterem" wyjątkowego kadru, wystarczy popatrzeć na nie w taki sposób, jak kiedyś odkryty przez impresjonistów :-)
I wszystko da się zaczarować... i odczarować?
***
Zostawiasz samochód poniżej, na parkingu czy na jednym z osiedli, wchodzisz pod górę i od razu - niczym brama do innego, piękniejszego świata - wita Cię ta oto bazylika... Nie bez powodu znajdująca się (podobnie jak całe zabytkowe centrum miasteczka) na liście UNESCO.
![]() |
Bazylika Mniejsza św. Idziego, wejście na Plac Ratuszowy |
![]() |
Bardejów, bazylika i budynek b. ratusza - dziś muzeum |
![]() |
Muzeum na Placu Ratuszowym |
![]() |
Bardejów, kościół ewangelicki |
![]() |
Bardejów, mury obronne |
10 kwietnia 2021
Duch Bardejowa?
Jedno z najpiękniejszych miasteczek, jakie widziałam - słowacki Bardejów.
Dziś tytułem wstępu - również jedno z najdziwniejszych zdjęć chmur, jakie uchwyciłam :-)
Czy to była bardejowska Biała Dama?
Profil chmury w centrum sceny "przedstawia" twarz kobiety? Widzę tu delikatnie wyrzeźbione oblicze, z piękną linią czoła, nosa i ust.
Też to widzicie?
Jutro album zdjęć z tego słowackiego miasteczka, które oby jak najszybciej otworzyło znów przed nami swoje "bramy"!
![]() |
Bardejów, Słowacja |
09 kwietnia 2021
Małe niecodzienności - w roli głównej - ciekawskie, uskrzydlone :-)
Niby codzienne - jak codzienność, chyba jednak niedoceniane przez zabieganego i zapatrzonego w... siebie dwunożnego ;-)
Nasze ptaszydła kochane!
Zawsze potrafią zaskoczyć, szkoda, że nie tak często, jak na to zasługują, zauważamy ich obecność... I to na naszą, raczej nie ich, niekorzyść.
Tymczasem -
- popijając popołudniową kawę zauważyłam na balkonie jakiś podejrzany obiekt, prawdopodobnie szpiegujący ;-)
Człowiek natomiast, żeby zauważyć coś ciekawego, powinien chociaż raz na jakiś czas popatrzeć do... góry i oderwać się od spraw przyziemnych i naziemnych (stacji telewizyjnych np.) ;-)